• Wpisów: 534
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:12
  • Licznik odwiedzin: 9 799 / 618 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
dance-with-me
 

Jeszcze sobie wrzucę to tu, jako że dopóki nie pójdę spać będę włączać 2cellos po milion dwieście pięćdziesiąt siedem razy




i jeszcze to, jutro sobie przeczytam, a jak nie wkleję tu to zapomnę na bank
www.focus.pl/(…)1…
 

dance-with-me
 
tak o sobie wrzuce bo fajny sklep otwiera się w Lublinie i chcę byc w temacie  skyisthelimitltd.tumblr.com/
 

dance-with-me
 
Jezus! Maria! Wszyscy święci!

Nie żartuję!

Moje serce jest na wykończeniu przy tym kawałku!

Nie nadąża za tempem i zaraz pęknie z wysiłku.

Potrzebuję resuscytacji.





Usłyszałam to w radiu w Chorwacji, teraz sobie przypomniałam, wyszukałam, a emocje nadal te same..

Pamiętam, że odpłynęłam wtedy do innego świata i przez 4 minuty byłam nieobecna, a potem jak na antenę wskoczyła jakaś zwyczajna piosenka to byłam jak co najmniej po zjaraniu skręta
 

dance-with-me
 


Wczoraj całkiem przypadkiem zrobiłam zakupy w postaci:
koca, poduszki, zegara, kubka, wazonu, kosza na bieliznę i miski w kształcie mega muffina..

Zapłaciłam za to wszystko razem 100 zł.

A było to tak:
będąc w pracy zaczepiła mnie dziewczyna, która pracuje też w galerii czy nie chciałabym się wymienić na talony pracownicze.
Hmm... czemu nie. Szybka kalkulacja: zostało mi cztery, to dwóch mogę się pozbyć. Ja mam 40% zniżki i ona też. Takim sposobem wczoraj zaszłam do Home&You zamienić się talonami. Tyle, że do niedzieli trwa tam promocja, że za zakupy powyżej 100 zł dostaje się bon na 50 zł. Więc ona zamiast 40% zniżki dała mi dwa takie bony.
Wyszło na to, że zebrałam sobie towary na kwotę 200 zł, dałam dwa bony od niej i zapłaciłam za to stówkę, a przy okazji dostałam jeszcze jeden talon na -50 zł przy zakupach za 100 zł.

No istny szał...

Całkiem nie planowałam wydać w ten sposób ostatnich pieniędzy z konta, ale pocieszam się, że za dwa tygodnie znowu dostanę wypłatę (na szczęście).

wiem, że zdjęcia robione pralką ale tak na szybko tylko raz-dwa


P150512_16.23.jpg



P150512_18.28.jpg




W niedzielę kolejny już rok odbędą się w Lublinie zawody #East Side Jam.
www.facebook.com/events/354523847935350/




A jak oglądam to w 1080p i powiększam okienko to mam ciary na całym ciele... ten głos.. ten teledysk.... (kadry z filmu Snow White & The Huntsman)

 

dance-with-me
 

Jednak nie wyrzucili mnie z pracy.

Właśnie zbieram się, choć przez to, że w Lublinie zaczęły się Dni Kultury Studenckiej to mój organizm doprasza się o sen.

Jako, że mamy 5 państwowych uczelni wyższych w mieście i miliony niepaństwowych to koncerty trwają cały miesiąc. Jeden tydzień Medykalia, drugi Kozienalia i Kulturalia, potem Feliniada a potem Juwenalia.

Artyści zaproszeni w tym roku nie bardzo wpisują się w moje klimaty ale mimo wszystko zawsze coś się o uszy obiło a magia koncertu robi swoje.

Przedwczoraj Natural Dread Kilaz dali występ naładowany energią większą niż mam w gniazdku elektrycznym obok stopy.


natural.jpg



Wczoraj Hey mimo, że nie słucham okazało się, że co drugi utwór znałam bardzo dobrze, a zarzekałam się że znam może z jeden. Życzliwa i ciepła Kasia Nosowska była na scenie ponad godzinę.

Był też wczoraj na miasteczku Akademickim projekt P.I.W.O.  Odbył się on już w kilku miastach, nie wiem czy słyszeliście. Potężny Indeksowany Wyświetlacz Oknowy to show z użyciem świateł i muzyki.
Dodatkowo wczoraj na pokazie ktoś w ten sposób się oświadczył. ;) Na budynku pojawił się napis "Iza wyjdziesz za mnie?" :))

Nie jest to filmik najlepszej jakości ale póki co taki znalazł się w sieci:




Spadam do pracy. Miłego dnia
  • awatar Giovannna: przygód miałaś na wyjeździe co niemiara :) ale widzisz mimo wszystko pracę masz :) skoro tak bardzo Ci sie tam podobalo to życzę Ci abys jak najszybciej wróciła :)
  • awatar Mi corazon: @Giovannna: najlepsze życzenia na świecie ;) dziękuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

dance-with-me
 

Heeeeeejjjjjjkaaaaaaa :*

Udało mi się wrócić do domu. Powrót nie poszedł zgodnie z planem ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.. dzięki temu miałam dobra wymówkę żeby nie iść na wesele i mogłam posiedzieć dłużej na wyspie. Choć nie powiem, żebym się nie stresowała całą tą sytuacją...


Po kolei.
Pojechałam zgodnie z planem, z przewoźnikiem, którego wyszukałam w internecie. Sama.
Ostatni prom na wyspę miałam o północy, niestety nie zdążyliśmy. Następny był przed 6., na szczęście kierowca poczekał ze mną.

Co do powrotu mieliśmy się dogadać telefonicznie, bo on miał odwozić Chorwatów 4. lub 5. i wtedy zabrać mnie do Polski.

Niestety nie odpisywał mi potem na smsy, rozmowa kosztowała mnie bardzo dużo pieniędzy a i tak nie dowiedziałam się niczego oprócz tego, że on czeka na potwierdzenie i ja muszę czekać. Mama sie mnie dopytywała kiedy będę.. W sobotę miałam wesele a w piątek wieczorem nadal nie miałam żadnej odpowiedzi. W końcu okazało się, że on nie jedzie bo tamci zrezygnowali.
Zostałam więc bez transportu.
Na szczęście mam przyjaciółki i dobrych ludzi wokół siebie, którzy długo szukali w internecie transportu (niestety bezpośrednio nie było nic a nic, pierwsze wolne miejsca na 20-go maja...) i doładowywali mi konto w telefonie. Musiałam pisać do kierownika, że mnie nie będzie w pracy, byłam pewna, że jak wrócę to nie zobaczę się w grafiku bo nie byłam dla niego zbyt miła. Ale co miałam zrobić jak nie potrafił zrozumieć, że nie mam skrzydeł żeby następnego dnia być w pracy?
W końcu znaleźliśmy busa z Wiednia do Polski, a znajoma z agencji turystycznej, tam na wyspie wyszukała mi najlepsze autobusy, żeby dojechać do Wiednia z Cresu.

Takim sposobem we wtorek wyjechałam o 6 rano trasą Cres-Rijeka-Zagreb-Beć(Wiedeń)-Wiedeń-Warszawa-Lublin.
Dotarłam wczoraj po południu.
Nawet nie wiecie jak uwielbiam takie wycieczki i jak mocno się cieszę, że nie musiałam wracać w piątek, a o trzy dni później ;)

I nie wiecie jak mocno tęsknię za ich życiem, a jak mocno nie chcę być teraz tutaj, w domu i wracać do tej codzienności.

Całe szczęście, że zaczęły się juwenalia to wieczorami mogę skoczyć na koncerty.

A odnośnie życia tam to:

mieszkałam sobie na Steli:

Stela.jpg



Myłam okna, myłam gary, smażyłam placki ziemniaczane, które i tak zawsze lądowały w morzu, następnym razem mam wziąć koleżankę, która potrafi gotować, a nazywali mnie od tych placków "Śplaczka". Nazwy "placki" też nie wiem dlaczego nie potrafili wymówić, więc pytali się kiedy znowu zrobię "śplaczki".

Wyspa była piękna, cudowna, przeżyczliwi ludzie, spokojne życie. Niestety nie mieli dla mnie pracy ;/;/;/;/ Dlatego właśnie musiałam wracać tu ;/



cres.jpg




Dzień w dzień piłam minimum 8 piw i za żadne ani razu nie zapłaciłam. Nie wiem kto je kupował ale jak tylko opróżniłam butelkę nagle stała nowa, pełna. Tam panował taki zwyczaj, że ludzie (najczęściej pracujący w porcie, ale nie tylko) kupowali kolejki wszystkim.
Kiedy marynarze ze statku stojącego obok nas w porcie dowiedzieli się, że wracam następnego dnia do domu, a teraz idziemy na piwo pojawili się w ciągu pół godziny w barze i moje wyjście na jedno piwo skończyło się powrotem o drugiej, po wypiciu pięciu piw.

Nie opaliłam się ani trochę, ani razu nie byłam na plaży, codziennie robiliśmy coś na statku (ci, którzy się na tym znali naprawiali silnik, podłączali wodę, układali panele, malowali) tak, że dzisiaj jest gotowa do zabierania pasażerów w rejsy i wracają właśnie do domu.

Po raz pierwszy próbowałam papierosa z mięty, łapać ryby w worki po ziemniakach i polować na nie z jakiegoś ostrego kija. Dobrze, że na drugim statku mieli kucharza i zapraszali nas od czasu do czasu na obiady, bo my to tylko śplaczki, jajka i kokosza  ;)

Ale jak zobaczyłam co oni jedzą na obiad a były tam ziemniaki i szczęka owcy łącznie z zębami to powiedziałam, że ja jednak nie przyjdę więcej bo nie jestem głodna ale dziękuję za zaproszenie.


Kiedy odjeżdżałam ugotowali dla mnie jajka, ziemniaki, parówki, obrali mi cebulę, żebym nie była głodna - hahahaha kochani ;) Dostałam koc, żeby nie było mi zimno, i pieniądze, żeby mi przypadkiem nie zabrakło.


Tym sposobem jestem w domu, niestety. Mama jest na mnie wściekła, choć wiem, że cieszy się że wróciłam i wie, że niedługo znowu tam wrócę.

A ja muszę szybko szukać pomysłu jak spędzić tam resztę życia... Zacznę od przeczytania porad na forum ;))


Ściskam i zbieram się na koncert.
Buziaki ;*
 

dance-with-me
 


No cooo tyy, mamo...

Ja tylko jadę:
- sama
- wiozą mnie nieznani mi mężczyźni
- nie mam noclegu
- muszę całą noc przeczekać na pierwszy prom na wyspę

I o co ty się martwisz, co??



Ahoj, kolejny trip - majówkowy przede mną. Jak nie wrócę do 6- go to wezwijcie policję.

Udanego weekendu!
  • awatar Giovannna: udanego :) baw się dobrze..widze ze na zywiol poszlas na maxa :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

dance-with-me
 


Ajjjjj jak cudownie było!

To jeden z lepszych koncertów, na których byłam.

I mam wszystkie podpisy na płytach.

I jak zawsze mimo, że poszłam sama nie byłam sama, wokoło sami dobrzy ludzie ;)

I teraz szybko biegnę do pracy.

Czas nie czeka, nie stoi.

Moje życie powinien sponsorować Tiger.

Słonecznego dnia!